Muzyczny towarzysz



wtorek, 7 października 2008

Dobro i Zło. Dwoista natura.

      Czym jest Dobro i Zło? Jaka jest jego istota? Jaki jest ich status ontologiczny, to znaczy czy istnieją realnie jako zbiory przeciwstawnych sobie wartości, czy też są jedynie wytworami ludzkiego umysłu? Myślę, że ten problem nabiera w naszych czasach szczególnej wagi, ponieważ konsekwencje wynikające z jego ujęcia mogę wręcz zaważyć na losach poszczególnych cywilizacji. Bynajmniej nie przesadzam, ale też nie będę tego temu rozwijać, albowiem trzeba przejść do meritum tego postu.

      Większość osób z pewnością traktuje Dobro i Zło jako istniejące bezwzględnie, niczym platońskie idee, wiodące swój byt niezależnie od ludzkich na tą kwestię poglądów. Wydaje się, że musi je za takowe uważać prawdziwy wyznawca jakiejkolwiek religii. Wszędzie tam, gdzie pojawia się Bóg (jakkolwiek by go nie nazywać), pojawia się silne przekonanie o Dobru i Złu jako o realnie egzystujących, choć mogących przybierać różnorakie formy. Oczywiście nie musi być zgodności, co do poszczególnych ich przejawów (Zło jako Szatan) lub poszczególnych składników (jakie postępowanie wobec heretyka będzie rzeczą zbożną), co da się zauważyć w wielu sporach toczących się w obrębie tej samej wiary. Jednak rdzeń owych dwóch, rozważanych tu pojęć, pozostaje taki sam. Są, znaczy się, kwestie bezsporne.

      Charakterystyczna jest, dla psychicznej budowy człowieka, silna potrzeba wiary w nienaruszalne i niepodważalne wartości definiujące Dobro i Zło. Gdyby prześledzić historię idei, niechybnie okazałoby się, że wszystkie z nich musiały mieć za podstawę spójny system filozoficzny lub teologiczny, aby nadawały się do zaakceptowania. Każde Dobro, a w konsekwencji dające się z niego wyprowadzić Zło, musiało mieć za wsparcie rzeszę przekonywujących myślicieli. Konfucjusz, Platon, Jezus, Mahomet, św. Tomasz z Akwenu, Locke, Rousseau, Kant – postacie te, przynajmniej ze słyszenia, są znane chyba każdemu. Konsekwencji propagowanej przez nie wizji ludzkiej moralności, do dzisiaj widoczne są w różnorakich dyskusjach.

      Jednakże powstałe stosunkowo niedawno (bo czymże jest te niecałe 250 lat obliczu 5-6 tysiącleci cywilizacji) nauki humanistyczne przedstawiają inny pogląd na kwestię Dobra i Zła. Biorąc człowieka za główny przedmiot analiz, nieświadomie raczej otworzyły furtkę do relatywizacji wartości. Nieświadomie, bowiem z początku ludziom epoki XVIII wieku, świat bez dogmatów w zakresie moralności był nie do pomyślenia. Mimo pewnych pęknięć na murach instytucji Kościoła Katolickiego (sprawa Galileusza, Kopernika czy późniejsza Darwina), wiara w Boga, i w konsekwencji w szereg trwałych wartości, była nadal silna. Ateizm wyznawało niewiele ludzi, choć niepodobna zaprzeczyć ich istnieniu. Jasnym zatem było istnienie Dobra i Zła jako czegoś niezależnego od człowieka.

      W pewnym momencie, może pod wpływem poważniejszego potraktowania moralności zrodzonej w innych kulturach, a może dzięki uważniejszemu przyjrzeniu się własnym społeczeństwom, cywilizacja zachodnia zaczęła kwestionować własne wartości. Psychologia stawiała pytania o proces kształtowania się moralności u jednostek. Rozważania Freuda w temacie społecznej konstrukcji Superego (inaczej sumienia), mającego hamować grzeszne impulsy zwierzęcego Id, oraz koronne odkrycie behawioryzmu, czyli mechanizm warunkowania, coraz mocniej uświadamiały doniosłą rolę społeczeństwa w kwestiach Dobra i Zła. Także socjologia, wspomagana przez antropologię, zaczęła śmiało operować terminem „kultura”, sugerującego iż normy i wartości są pochodną społeczeństwa, jego wytworem.

      Wobec wielości różnych kultur, będących wynikiem geograficznych odkryć, oraz humanistycznego podejścia do „dzikusów”, zrodziło się pytanie: dlaczego stawiamy nasze wartości przed wartościami tych Innych? Bo zostaliśmy tak wychowani, taka byłą nasza socjalizacja, wśród tych wartości przebiegało nasze dzieciństwo. A dalej: być może moralność jest tylko konsekwencją wpływu ważnych dla nas osób, a wartości nie istnieją bezwzględnie i są tylko wytworem? W ten sposób dochodzimy do postrzegania Dobra i Zła jako wynalazków, a nie odkryć, jako konstrukcji społecznych, a nie obiektywnie istniejących bytów. Praktycznym przejawem takiego podejścia (idąc za przykładem z książki „Niemoralna demokracja” Zbigniewa Stawrowskiego), są założenia demokracji liberalnej, naszej demokracji, w której moralność jednostki jest jej indywidualną sprawą. Istnieją oczywiście pewne nienaruszalne granice, ale tylko czekać, aż i one się posypią.

      Oczywiście nie odpowiedziałem na pytanie postawione przeze mnie na początku. Nie jestem filozofem, bo chyba te kwestie winni rozważać jedynie oni. Po prostu obserwuję świat, zastanawiam się nad nim i mam nadzieję, że skłoniłem Was do refleksji w tym temacie. Nie wiem ilu z Was dotarło do końca – mój styl pisania jest teraz pod silnym wpływem Tomasza Manna i jego „Czarodziejskiej góry”, co nadaje mu pewnej rozciągłości i skłonności do przetykania zdań pobocznymi wstawkami… zatem czym jest Dobro i Zło?

18 komentarzy:

nimfa kurde blaszka pisze...

Jest naszym sumieniem? Wrażliwością na drugiego człowieka, na świat?

Ela pisze...

Odpowiedź na postawione przez Ciebie pytanie jest dość trudna... Czym jest Dobro? Czym jest Zło? A może też czy normy uznawane przez jakaś osobę, choć nie uznawane za powszechne, pozwalają wydzielić granicę między tymi dwoma pojęciami? Od małego uczymy się rozpoznawać te dwa pojęcia, jesteśmy dość silnie wpisani w kulturę, gdzie już dawno pojęcie dobra i zła zostało zdefiniowane, gdzie mamy coś takiego, jak normy moralne. Wiemy, że np. nie można kraść, bo to jest złe... Ale zastanawiam się, czy o matce, która kradnie, aby dać dzieciom cokolwiek do jedzenia, gdyż pozbawiona jest jkiejkolwiek pomocy, można powiedzieć, że postępuje źle? Za pewne tak, chociaż ja bym się kłóciła. Owszem, postępuje źle według norm społecznych, ale ma na względzie dobro dziecka, a w konsekwencji uczynek miłosierdzia. Dlatego moim zdaniem, bardzo cieżko jest rozróżnić dorbo i zło, bardzo ciężko wytyczyć jedną, konkretną granicę. Wydaje mi się, że zależy to od człowieka, od środowiska, od kultury, religii i wielu innych czynników.

Klaudia pisze...

Podzielam opinię mojej babci która mówiła" Nikt nie jest do końca dobry, nikt nie jest do końca zły"

Łukasz pisze...

nimfa - czy dobro jest sumieniem? Sumienia czynić nie można, ale dobro tak. A wrażliwością? Na potrzeby drugiego człowieka. A jeżeli potrzeby te są złe?

ela - hmmm, kiedy napisałaś o tej matce, która kradnie dla głodnych dzieci, to przypomniała mi się książka Victora Hugo "Nędznicy". Główny bohater jest z zapalczywością ścigany przez pewnego policjanta, po całej Francji, za to, że uciekł z niewoli, w którą został wprzęgnięty za kradzież bochenka chleba dla głodującej rodziny.

Często normy, tak samo jak przepisy prawne, mogą być ze sobą sprzeczne. Wtedy liczy się dobro, które stoi wyżej. Jestem pewien, że w tym wypadku kradzież wobec ratunku od śmierci głodowej nie byłaby poczytana jako przestępstwo. Chociaż wymagałoby to dobrej woli tego, kto prowadzi sprawę, bo zagłębianie się w prywatne problemy drugiej osoby często przerasta "siły" niektorych osób...

klaudia - ja też ją podzielam :-)

<>

Starsza/Bezmyślna pisze...

Ojej...jak tu strasznie "mądrze" ;) Ja zdecydowanie takich tekstów nie piszę ;)

Widzę, że blog od niedawna...

Zabawne...w tym roku zostałam mgr Psychologii ;)

Odważny jesteś skoro zostawiłeś linka w komentarzach ;) Mam jeszcze jedno takie miejsce... w sumie sama jeszcze nie znalazłam dla niego przeznaczenia... bez-myslna.blog.onet.pl

Odwiedzać będę. Komentować? Nie wiem, czuję się niekompetentną osobą ;)

Łukasz pisze...

Pani starsza

Tak, piszesz innego rodzaju teksty, co widzę przeglądając Twój blog.

Ten od niedawna - przeniosłem się z Onetu (vide pierwsza notka)

Gratulacje. Ja jakoś nie mogę zostać ;-)

A co mi szkodziło zostawić? Nie mam nic na sumieniu, hahaha.

A proszę, jak wygodniej. Ale nie piszę tak często jak Ty. Polecam zapisanie się do kanału RSS.

cicho sza pisze...

hej podłoga - 120zł
okna od 1 - 50 zł:)

tak na poważnie człowiek jaki by nie był i cokolwiek by wymyślił zawsze usprawiedliwia swoje postępowanie siłami które rządzą tym padołem ...
zło i dobro .. zło dobrem się staje , dobro złem .. czasem tak miałam w życiu .. nie zawsze można określic od razu co jest czym ..
oczywiście nie piszę tu o aspekcie morderstw z premed. czy tam molestowaniach , gwałtach itd.
piszę o sobie ..
dlaczego w końcu nie przyznamy się do tego , że za swoje gówno stworzone tu na tej planecie ponosimy MY a nie Bóg czy szatan?
pozdrawiam sąsiada;)

bezmyślna pisze...

To doczekam się tej nowej notki? ;>

margi pisze...

Witaj Łukaszu :) A ja dzis w takim nastroju, że tylko rzuciłam okiem na długość notki i przyznaje się bez bicia: Nie chciało mi sie czytać. Ale za to zrobiłes mi ucztę słuchową. Moje uszy już drugi raz upajają się muzycznym tłem Twego świata. Pozdrawiam :)

Słonecznik pisze...

Jak ustosunkować się do pojęcia zła i dobra, abstrahując od wszystkiego, kiedy nasi prarodzice już skosztowali owocu dobrego i złego i genetycznie nam to przekazali.
Żartuje oczywiście!

Te wszystko odnosimy do moralności. Moralności czyjej? naszej? wpojonej, wyuczonej, narzuconej i zaakceptowanej? Mamy jedynie możliwość relatywizowania. Wielka pociecha, nieprawdaż?
Masz rację, granice nienaruszalności tych wartości są bardzo płynne jak płynne są inne pojęcia, z którymi obcujemy na co dzień. Choćby pojecie miłości i seksu, – jeśli prześledzić ewolucję od prahistorii… ileż wycieków rozlanych w wielkie jeziora, nowych rzek płynących do oceanów.
Byłoby zbyt proste (powtarzam za L.Kołakowskim) mówić, że dobre to przebranie słowne tego co przyjemne i użyteczne a zło to co szkodliwe.
Nie zagłębiam się w filozoficzne rozważanie, nie sprostam temu.
Faktem jest, że:
oceny moralne mogą być klasyfikowane jako prawdziwe lub fałszywe (…) jesteśmy zdolni do poczucia winy i rzeczywiście go doświadczamy, gdy gwałcimy reguły, o których wiemy, że są prawomocne. (Leszek Kołakowski)

Pozdrawiam Aresol

joanna pisze...

w ludziach zawsze będzie pojawiał się konflikt superego - id, ale ostatnimi czasy ludzie bardziej garną ku idei id niestety... dobro i zło? jest ale każdy inaczej kwalifikuje poszczególne wartości, ważne by każdy jakiś przestrzegał, by każdy jakieś miał...
Gianna

Łukasz pisze...

bezmyślna - cierpliwości. Ja nie piszę często :-)

margi - hmmm, bardzo mi miło, że podoba Ci się wybierana przeze mnie muzyka. A notkę może przeczytasz innym razem ;-)

słonecznik - relatywizowanie... niestety czy na szczęście? Jego brak to poczucie sensu życia, ale i rozlew krwi, a jego obecność to względna tolerancja, ale i poczucie zagubienia.

Czy te cyctaty z Kołakowskiego pochodzą z jego książki z diabłem w tytule? ;-)

joanna - nasza kultura wyjątkowo skłania do folgowania Id. Niech posiadane przez nas wartoścu umożliwą przynajmniej zgodne współżycie :-)

Słonecznik pisze...

Łukaszu, wiem, że diabeł byłby tu zlepnie na miejscu, ale nie są to cytaty z « Czy diabeł może być zbawiony… », tylko z « Mini wykladów o maxi sprawach ».
Pozdrawiam
Slonecznik

Słonecznik pisze...

***zupełnie
Pozdrawiam Slonecznik

margi pisze...

No i masz - przeczytałam do końca. Nie powiem, po drodze pomyślałam sobie, że "jAK cI sIE cHCE tAK fILOZOFOWAĆ", ale z dalszą lekturą sama sobie zadałam pytanie czym to dobro właściwie jest? Myślę że bezinteresownym gestem, bezimiennym uczynkiem, odruchem serca i spojrzeniem duszy.. Prawdziwe dobro wyczuwa tylko serce. Prawdziwe i najbardziej wartościowe dobro nie jest widziane oczami..
Zło jest łzą, bezsilnym i bezradnym ściskaniem w gardle.. Zło jest wtedy, gdy ktoś upaja się naszym smutkiem. A tak jest, w życiu tak niestety jest.

Takie moje przemyślenia. Nooo.. na II roku cholernie lubiłam sobie pofilozofować. Za to na koniec usłyszałam od DR "Jest Pani Wspaniała" haha ;))
P.S. ale przez cały rok nie mogłam zrozumieć, jak może istnieć słowo "cosiość". A to ponoć prawda. Ale o prawdzie to już inna bajka ;)))))

margi pisze...

a muza jest bardzooo bardzooo mniamniuśna. nawet przez nią nie chce mi się nieraz czytać co piszesz ;))

Łukasz pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Łukasz pisze...

słonecznik - a dziękuję za odpowiedź :-)

margi - w sumie bardziej chciałem zadać pytanie, czy dobro / zło istnieją realnie czy są wytworem człowieka. Może i kiedyś zastanowię się nad tym, co jest złem lub dobrem, a także co jest złe lub dobre. Upajanie się smutkiem, a co najgorsze - upajanie się cierpieniem - jest rzeczą złą z pewnością. I zdarza się, bo zło, chcemy tego czy nie, jest ludzkie.

P.S. "cosiość"? Pewnie od "coś" :-D