Muzyczny towarzysz



niedziela, 29 marca 2009

Przygotowanie do poniedziałku

      Co za życie… za kilkadziesiąt minut koniec weekendu, jutro rano do pracy, a tu pranie jeszcze czeka na rozwieszenie. I jak wobec takich dylematów, bynajmniej nie moralnych, osiągnąć radość i życie wieczne? Jak pozyskiwać doświadczenia, na których można wykuwać stal swojego charakteru? Nie wyobrażam sobie, aby Budda, Leonardo da Vinci czy Juliusz Cezar, ludzie wielkich czynów i osiągnięć, stawali przed tak małostkowymi rozterkami życia codziennego. Oto nadchodzi kres marzeń o zapisaniu się na kartach historii, bowiem nadzieja na wielkość nie wytrzymuje konfrontacji z mającym zostać rozwieszonym praniem, tudzież przygotowaniem do rześkości w dniu następnym.

      Bo chyba nikt nie lubi poniedziałków...

14 komentarzy:

Ninuś pisze...

Hm...nikt nie lubi poniedziałków chyba,że ma je wolne od uczelni jak ja to nie narzeka:)Ale to dla Ciebie marne popcieszenie,bo Ty w poniedziałki poracujesz.Pranie mówisz rozwieszenie zajmie chwilke i po kłopocie,zresztą obowiązki osób,które same mieszkaja są wszelkie.Wiem coś o tym,bo mieszkałam sama 2 lata i też to co w domu robiła z ochotą w mieszkaniu robiłam z przymusu,bo to jest inaczej tu wiesz,ze musisz to zrobic,bo samao się nie zrobi,nawet mam się nie zlituje:)Milego tygodnia:)

ange ou sorciere? pisze...

buahaha :)) Łukasz! dobre to :)
naprawdę dobre! Krótko i treściwie. Myślę, że jednak ci wielcy byli tak samo ludźmi jak my :)i te same mieli problemy, a mimo to z pomiędzy mokrych gaci i skarpet coś potrafili z siebie wykrzesać! nawet w poniedziałek ;) bo chcieć to znaczy móc!

pozdrawiam leniwie ;)
żeby nie było, że się wywyższam :)

Łukasz pisze...

Ninuś:

Jakoś i rozwiesiłem to pranie, i się położyłem i się nawet wyspałem, hahaha. Uroki samotnego życia... najchętniej kupiłbym sobie małpkę, co by mi pomagała w domowych obowiązkach ;-)

Sorciere:

Hahaha, dziękuję, dziękuję - od czasu do czasu trzeba napisać coś treściwie ;-) A Ty czego chcesz, że możesz? ;-p

Ninuś pisze...

Małpkę mówisz czy ja wiem? Ja daje radę sobie sama i mi małpka dała by nowe obowiązki,ale skoro Tobie by się przydała to czemu nie :)

ange ou sorciere? pisze...

proszę ;)
nie mogę właśnie! bo nie wiem co chce... w tym właśnie problem... więc tak właśnie siedzę i dumam...
:)

Ereszkigal pisze...

Drogi Łukaszku moim zdaniem większym dla Ciebie problemem będzie złożenie równiutko koszulek, skarpetek, majteczek niż powieszeni ich tak sobie na sznurku. Na szczęście masz do tego niewolników.

Pinia ;*

Iwka pisze...

Się uśmiałam, gdy przeczytałam ten tekst :d Na pocieszenie powiem Ci, że minęły juz pierwsze minutki wtorku, więc gorzej być chyba nie może :P
Ja mam ostatnio większej wagi dylematy - tudzież problemy dla precyzji, więc niech chociaż to Cię pocieszy :)
Post powalający - pozdrówki

Łukasz pisze...

Ninuś:

Oczywiście musiałaby być tresowana i samowystarczalna ;-)

Sorciere:

Tylko żeby w tej zadumie życie Ci z wiatrem lub pod wiatr nie przeminęło ;-p

Pinia:

Ach tak? A jakich to mam niewolników? :-)

Iwka:

Hahaha, dziękuję za wyrazy powalenia dla mojego postu :-D Problemy z precyzją? To bardzo ciekawe. Możesz rozszerzyć tą wypowiedź?

Ninuś pisze...

Samowystarczalna to dobre jak taką znajdziesz to daj znac:) Miłego dzionka:)

Iwka pisze...

z tą precyzją to jest tak, że chciałam doprecyzować moją wypowiedź... Wstępnie nazwałam moje sprawy dylematami, ale to jest zła definicja - bo de facto mam problemy. :P

Agnieszka pisze...

A Kopciuszka wszyscy znają :)
Lubię poniedziałki bardziej od weekendu :)

Ereszkigal pisze...

jak to jakich!!! no dobra niewolnika:P nie za duży, nie za śliczny, nie za pracowity, ale całkiem prywatny, dość poręczny i co najważniejsze pomocny gdy ma dobry humor ;)

Łukasz pisze...

Iwka:

Dylematem pewnie będzie wybranie sposobu, jak je rozwiązać ;-)

Agnieszka:

Dziwna jesteś ;-p Albo chcesz o czyms zapomnieć poprzez pracę, chociaż wiem, że i tak mało pracujesz ;-p

Pinia:

To nie jest niewolnik! :-p

Iwka pisze...

O samej usłudze się nie wypowiem, ale chcę wspomnieć, że np poczta google mnie pozytywnie zaskoczyła :)

I oczywiście gratuluję tak załatwionej obrony - mam nadzieję, że obyło się bez "magicznej koperty" :D:D:D Co Ty tam napisałeś, że aż tak przycelowałeś? :)Wierz mi lub nie, ale trzymałam za Ciebie kciuki. Mniej więcej w tym samym czasie wysyłałam pocztą dokumenty aplikacyjne do pracy naszła mnie refleksja o pewnych przełomach - mniejszych czy większych, ale zawsze :)

Teraz możesz zaszaleć ;)