Muzyczny towarzysz



wtorek, 24 listopada 2009

"do czego byście się nikomu nigdy nie przyznały"

      Jakiś czas temu natrafiłem na bardzo ciekawy wątek na forum kafeteria.pl, którego tytuł brzmi właśnie "do czego byście się nikomu nigdy nie przyznały". Jego założycielką jest nie kto inny jak kobieta, a wpisy również pochodzą od kobiet. Nic zresztą dziwnego, bowiem płeć ta nadal posiada silne inklinacje do wymieniania się sekrecikami. I to właśnie owe tajemnice stanowią główną siłę przytoczonego przeze mnie wątku, ukazującego ciemną stronę porządnego społeczeństwa. Zresztą jest to również bezpardonowy przykład przemożnego wpływu poczucia anonimowości w sieci. Przytoczę może tutaj kilka wypowiedzi obrazujących zachowania (takie co bardziej ciekawe lub obrzydliwe), do których nigdy by się owe panie nie przyznały.

  • Masturbowałyśmy się z kuzynką przy pomocy nogi od lalki;
  • Po pierwsze to parę lat temu jak miałam 20 lat pracowałam w burdelu 3 dni.Obecnie mam męża i jak pojechał to znowu pojechałam do agencji na parę dni;
  • Z moim chłopakiem pisze na GG pewna dziewczyna, są dla siebie przyjaciółmi - ona mu się zwierza, a on jej mówi o swoich wątpliwościach, pyta o rady etc. Tylko, że mój chłopak nie wie, ze tą dziewczyną jestem ja.... . Dzięki temu wiem wszystko, co o mnie sądzi. Wredne, ale cóż... (wg mnie wyjątkowo okropna sprawa);
  • Całkiem niedawno jak byłem pijany u kumpla na imprezie i jak leżałem w łóżku on chciał mnie przelecieć ( i chyba nawet to zrobił) jeszcze pary razy później chciał to zrobić ale mu na to nie pozwoliłem - raz rozebrał się całkowicie ale wyrzuciłem go na golasa za drzwi z ubraniem na klatkę schodową. Do dziś nie potrafię z tym żyć (facet dla odmiany)!!;
  • Włamuję się ludziom do kont pocztowych (jestem dobra w zgadywaniu haseł) i sledze korespondencje / znam hasło na skrzynkę pocztową koleżanki, regularnie przeglądam jej pocztę (po tej wypowiedzi zmieniłem sobie wszędzie hasła);
  • Jak przymierzam ciuchy w sklepie a akurat mi ekspedientka nie pasi to w przymierzalni tymi ciuchami wycieram sobie pipkę a czasem i wewnętrzną stroną ciucha srake sobie wytrę (lepiej uważać, co się przymierza).

      Resztę możecie sobie doczytać w wątku. Można dowiedzieć się, do czego ludzie są naprawdę zdolni. Gdy uświadomię sobie, jakie rzeczy potrafią robić zamężne kobiety (z pewnością mężczyźni im nie ustępują), to odechciewa mi się wchodzenia w jakikolwiek związek małżeński. Kiedy przejrzycie sobie tylko kilka stron spośród 190 (dodam, że wątek nadal jest aktywny, a ostatni wpis pochodzi z dzisiaj), możecie doświadczyć dziwnego uczucia zawiedzenia się... przynajmniej ja tak miałem. Nie było ono nakierowane na konkretną osobę, po prostu szybowało gdzieś w mojej głowie...

      Co więcej, czytając te wszystkie wpisy, można zaobserwować swój poziom tolerancji dla pewnych rzeczy. Na ile sami jesteśmy wyzwoleni seksualnie lub obyczajowo, i co takiego jest dla nas normalne, lecz dla innych stanowi powód do stworzenia głębokiej tajemnicy, skrywanej w tych ciemniejszych zakamarkach własnej przeszłości. Niech za przykład posłuży następująca wypowiedź:

  • (...) no i nie wie (jej mąż), że sobie sama robię dobrze jak jestem sama w domu (chyba by zawału dostał i nie odzywał się do mnie przynajmniej kilka dni)

      Kimże jest mężczyzna, który zareagowałby w ten sposób, gdyby dowiedział się o praktyce masturbacji żony? Wiernym i zagorzałym czytelnikiem biblii oraz moralnym konserwatystą? Uważam, iż onanizm to rzecz całkowicie naturalna i nie mam żadnych problemów, by przyznać się, że również to robię. Oraz kilka innych rzeczy, które być może byłyby dla wielu szokujące lub nie do zniesienia. Cóż, jak widać wiele jest rzeczywistości, o czym można się dzięki tytułowemu wątkowi przekonać. 

      Jak zauważyłem dzięki Google, takie tematy są dość popularne na dużej liczbie forów kobiecych i spełniają jeszcze jedną, ważną funkcję. Oprócz swoistego "ulżenia sobie", dają również możliwość stwierdzenia, iż jest się takim, jak inni lub przynajmniej mniej nienormalnym niż się do tej pory uważało:

  • Świetny temat!!a ja myślałam ze jestem nienormalna;
  • Dobrze że nie tylko takie dziwolągi jak ja chodzą po tym świecie;
  • Znaczy, jestem normalna!  A już się bałam!
      Mimo wszystko w świecie pełnym pozowanego indywidualizmu, stawiania go na piedestale marzeń, ludzie nie za bardzo chcą się wyróżniać. Lepiej wiedzieć, że również inne kobiety smarują sobie łechtaczki (miodem, tłuszczem), by lizał to potem pies, zdradzają męża z jego najlepszym przyjacielem oraz kumplami z pracy lub rzygają jak koty na imprezie, a potem uprawiają seks grupowy. 

  • ok spadam! Trzeba założyć maskę dobrej zony i przytulic się do męża.

17 komentarzy:

Ninuś pisze...

Matko co te laski robią nawet wyobrażać tego sobie nie chcę.Wiesz każdy ma tajemnice, ale żeby aż takie to w głowie mi się nie mieści.

Łukasz pisze...

[b]Ninuś[b] - hiehie, widocznie jesteś jedną z tych porządnych dziewczyn ;-) A widziałaś te tajemnice w wątku, do którego link podałem? To się dopiero w głowie nie mieści ;-)

Ninuś pisze...

Widziałam ci ludzie chyba powariowali. Przy nich to ja jestem wzorem cnót wszelkich:)

Łukasz pisze...

Ninuś - ot widzisz, jak wartościowych rzeczy można się o sobie dowiedzieć przeglądając takie fora? :-D

Anonimowy pisze...

czasem wart wyrzucić siebie takie rzeczy, ja się nie dziele najokropniejszymi sprawkami z nikim, a już na pewno nie z sobą której to zrobiłam. Nie jestem wzorem cnót, ale wiem, że będę dobrą żoną i będę się przytulać do męża jak najcżeścej;)

Ninuś pisze...

Można i to czasami nawet szokujących:-)

Ela pisze...

normalnie szok...

Chociaż dzisiaj jadąc busem /co rzadko mi się zdarza, bo wolę własne autko/ kierowca miał włączone CB radio... Prócz mnie w busiku było jeszcze z osiem osób, z czego większość +/- w wieku średnim i dwie staruszki. No i jedziemy, jedziemy, kierowcy sobie przez to radyjko rozmawiają... W pewnym momencie słyszymy w CB: /tu cytat/ "Bo ja widziałem, jak na przystanku panna gościowi robiła dobrze". I tu nastąpiło lekkie zwieszenie i dość dzikie reakcje ludzi w busie, znaczące spojrzenia i smutne refleksje babć różańcowych na temat niemoralności dziesiejszej młodzieży. A nadawca tej woiadomości został dość ostro zbesztany przez innych kierowców.

Życie, no...

P.S. to coś na wzór opowiadania :P

Łukasz pisze...

Anonimowa - hmmm, życzę Ci bycia dobrą żoną. Pewnie będziesz się zmagała z pożądaniem i obyś dobrze z tego wychodziła. Ważne żyć w zgodzie ze sobą i z tymi, którzy nas kochają. Chociaż miłośc niekiedy może być toksyczna... no ale jak nie o tym :-D

Ninuś - oj tak. Czasami sobie myśle, że nic co ludzkie nie jest mi obce... ale to błędne przekonanie. Chociaż też zależy, jak je rozumieć... heh, nie będę tego teraz rozkminiał ;-)

Ela - Haha, został zbesztany ostro przez innych kierowców? Ja bym raczej przewidywał, że będą się dopytywać, gdzie mu tak dobrze robiła :-D Ech, świat schodzi na psy, hahaha.

P.S. to życzę Tobie więcej zapału niż miałem ja ;-)

ange ou sorciere? pisze...

buahahahahaha!!!
sorrrrry forma odreagowania ;)

no cóż... rozbrojona zostałam... na łopatki... i już wiem dlaczego unikam wszelkich forów i czatów...
nie żebym była święta, ale jednak... wolę się nie dobijać pomysłowością czyt. głupotą ludzką, czy też poznawać poziom chamstwa w społeczeństwie (bo nawet pod zdjęciami z modą widziałam rozszalałe, zawistne tłumy prostaków)...

każdy ma tajemnice, normalne, mniejsze, większe, różne... każdy ma czasem ochotę to z siebie wywalić... ale kurcze...
gdzieś chyba we wszystkim powinna być granica... taka ludzka po prostu no!
a! i...
szkoda, że ta anonimowość wcale nie jest taka anonimowa...
choć z drugiej strony czasem i dobrze

pozdrawiam Łuki :))

Ninuś pisze...

Wiesz też tak myślałam,ale po twym poście wiem,że mało wiem o innych.:-)

Łukasz pisze...

Et, gdybyś tak tych forów nie unikała, to miałabyś niezły ubaw. Ja sobie szperam i czasami coś zabawnego mi wyskoczy, tak jak właśnie rzeczony wątek na forum :-D

Generalnie jak znajdę coś interesującego, to z pewnością o tym napiszę, hahaha ;-)

Łukasz pisze...

Ninuś - lepiej chyba nie wiedzieć niektórych rzeczy...

Ninuś pisze...

Pewnie i masz racje:)

ange ou sorciere? pisze...

no nie żeby unikała... no ale jakoś tak, mam specyficznie zawężoną tematykę poszukiwań ;) hehehe
z całą pewnością politykę omijam zawsze wieeeelkim łukiem ;)

ange ou sorciere? pisze...

p.s. jak się już tak przyznajesz... to ja powiem, że nie zabawiam się sama z sobą! o! bo nie lubię!
wolę żywe minsko ;)

Łukasz pisze...

Sorciere - acha, czyli ja nie wolę? :-p Cóż, widocznie jesteś jedną z tych nielicznych, które sobie nie dogadzają w czasie, gdy żadnego mięska nie ma w pobliżu :-D

ange ou sorciere? pisze...

nie wiem czy wolisz? ale za to moja wola jest wyraźnie silniejsza ;P
a mięsko... przecież w końcu przypełźnie ;))