Muzyczny towarzysz



poniedziałek, 22 września 2008

Rozmyślania nad poezją

      W ostatnich miesiącach największym moim przewinieniem wobec World Wide Web jest niewybaczalnie mała ilość publikowanych postów. Pomimo stanowczego przedsiębrania codziennych postanowień oraz odmalowywania w myślach imponujących konstrukcji słowych mających wyrazić moje refleksje, wszystkie postanowienia ulatują gdzieś po powrocie do domu. Największym bodźcem do napisania czegokolwiek są książki, a ostatnio beletrystyka. Kwitną tedy we mnie dawno już porzucone marzenia o stworzeniu jakiegoś literackiego dzieła. Nie inaczej sprawa ma się z poezją i wersami wlatującymi mi do głowy wraz z podmuchami wieczornego wiatru, kiedy miło wymawia się współbrzmiące ze sobą słowa. Cóż jednak zrobić, gdy wszystko to rozpływa się lub ulega wyhamowaniu podczas próby zanotowania płynących myśli.

Pozostanę na razie przy poezji.

      Swojego czasu, nie tak dawno temu, poznałem pewnego pięknoducha. Adam Zdrodowski jest w trakcie robienia doktoratu, bodajże z filologii angielskiej, oraz zajmuje się tłumaczeniem tekstów z języka studiów na ojczysty. Wydał już dwa tomiki wierszy i został zauważony w środowisku. Niestety, nie za wiele rozeznaję się w temacie i nie jestem w stanie ocenić jego utworów. Zresztą czy w dzisiejszej postmodernistycznej rzeczywistości słowa pisanego, jakakolwiek w miarę obiektywna krytyka danego autora jest możliwa? Zaczęło się od Jamesa Joyce'a, przez mocno grafomańską prozę Schulza oraz nieposklejane obrazy Kundery, do dzisiejszych eksperymentów w formie i treści. Pomimo to każdy z nas stara się wyrazić jakiś pogląd, osądzić co widzi lub czyta. I choć niekoniecznie wynika to z chęci zrozumienia, a częstokroć nawet z niemożności owego zrozumienia, warto się zastanowić, w jaki sposób odbierać dzieło, by dojść do meritum.

      Jako że ostatnio zacząłem przeglądać blogi pełne poezji, takie jak "Bezgłośnie", "Świat nie istnieje" lub "Ange ou sorciere", zacząłem zastanawiać się, jak należy wiersze czytać i czy w ogóle należy? Czy interpretacja ma sens, a jeżeli nie, to co jest istotą tych utworów? W gruncie rzeczy te same pytania zadać można by było w stosunku do jakiegokolwiek wytworu rąk i umysłów ludzkich, zdolnych do bycia określonymi jako sztuka. Niezwykle ciekawiło mnie zatem zdanie doświadczonego pięknoducha, który miał do tego skłonności teoretyczne w dziedzinie literatury. Według Adama istotą wierszy nie jest ich próba ich zrozumienia, wyłuskania sensu czającego się za wersami, a jedynie odbiór estetyczny. Estetyczno-emocjonalny. W tym poglądzie rzecz ma się tak, jak oglądanie obrazów sztuki nowoczesnej, kiedy widz skupia się nie na treści, lecz na formie, przyjemności (bądź obrzydzenia) czerpanej z percepcji figur geometrycznych i kolorów.

      Jednakże taki odbiór wierszy, jak prawił Adam, jest niezwykle trudny. Wynika to z faktu, że słowa zawsze posiadają znacznie silniejsze znaczenie niż kwadrat bądź biel, komunikują więcej. Czerwień może być symbolem erotyzmu, miłości, fizycznej rany itp. Używa się jej jednak przeważnie do barwienia różnego rodzaju powierzchni, która to barwa nie wnosi nic do naszej wiedzy o owych przedmiotach. Czerwona sukienka, ściana, kanapa lub fryzura nie znaczą raczej niczego innego niż gdyby były niebieskie bądź fioletowe. Za to słowa i owszem, one zawsze coś znaczą. To właśnie jest główny problem w odczuwaniu wartości "plastycznej" poezji, jej estetyczności i emocjonalnych drgań odczuwanych przy każdym wyrazie. Tak jak muzyka, której nie da się racjonalnie zanalizować po znaczeniach poszczególnych dźwięków, ale pobudza nastroje i wprowadza w odpowiednie stany duszy.

      Ale gdyby odsunąć takie pojmowanie istoty wierszy i skłonić się raczej ku zdaniu o ich znaczeniu treściowym, pojawia się ciekawa możliwość. Zastanawialiście się kiedyś, czy poetą nie jest przypadkiem ten, co tworzy dzieła, lecz ten, co je czyta? Bowiem to nie wiersz niesie samoistny sens, lecz my mu go nadajemy. I jest on zawsze sensem naszym, naszym pięknem i naszymi emocjami.

P.S. Zachęcam do zapisywania się do kanału RSS ("Zawiadomienia o nowych postach"), bo wtedy automatycznie zostaniecie powiadomieni o każdym nowym poście, jaki pojawi się na blogu.

22 komentarzy:

ange ou sorciere pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Słonecznik pisze...

Ciekawie! Jest wiele ciekawych problemów, które poruszasz. Musze przemyśleć to wszystko spokojnie. Wrócę tu !
Pozdrawiam Aresol

ropucha pisze...

czy polecanie subskrypcji to już nie rodzaj perwersji? hmm
swoja droga trudno sie nie zgodzić ze tylko autor wie o czym traktuje czytelnik zawsze odbiera po swojemu nadaje nowy sens dlatego to takie fajne po prostu fajne...pozdrawiam

Ps: dużo ludzi?ja cię znalazłam u kochanego "czochranca" i już

cicho sza pisze...

Łukaszu czy ja wiem co tworzę . .. nie nazywam tego imieniem , ani nie podejmuję się wypocin ... Czasem słowa płyną tak jak nurt rzeki niosący moje doznania i odczucia .Czasem złość i myśli .. które mogłabym napisać wporost , ale nie chcę ... Myślę , że nigdy nie lubiłam na j.polskim zdania co autor miał na myśli!
Dlaczego ?a no dlatego , że każdy widział może co innego , co innego go zainspirowało .. inni nic nie widzieli ... a polinistka i tak zawsze wykreowała z niego podręcznikowy zestaw zrozumienia.Więc ja się pytam po co to pytanie?co autor miał na myśli?>
Czy nie lepiej pisać i mieć poczucie , że daje to mi satysfakcję i jakiś rodzaj uzenwnętrznienia?
Jak jeszcze ktoś czyta to to na zdrowie:)
Pozdrawiam sąsiada.

cicho sza pisze...

Żbciu ja co wstanę to mam rozczochraną głowę :);)

margi pisze...

Lubie przelewać mysli na papier. Ubierać je w metafory. Lubię gdy moje słowa mają moją własną, oderwaną lekko od ziemi szatę. Zgodze się z tym, że myśli czasem zbyt szybko umykają. Za godzine, dwie czy trzy, gdy chcemy je zapisać, umkną, nie przywrócone w pierwowzorze zamierzenia. Dlatego chyba zaopatrzę swoją torebke w megafon. Czy odbiorca powinien dopatrywac się ukrytych sensów? Gdy zna się choć trochę twórcę, można się dopatrzeć "co autor miał na myśli".. Ale czasem to jest bardzo złudne. Odbiora też musi być po trosze poetą, bo ten kto nie posiada estetyki ducha i wrażliwego serca - nie uroni łzy nad pełnym uniesień kawałkiem poezjo-prozy :)) aleemmm się nafilozofowała :))
zapraszam na swój blog. Czasem też wynurzam się tam z poezją.Zdarza się że i kawałek prozy się zawieruszy :)
www.wirtuozeria.blog.interia.pl
pozdrawiam serdecznie :))

Klaudua pisze...

Tak zgadzam się że to my nadaljemy sens wierszom, ale czasem wiersz niesiony naszmi myślami zmienia swoje znaczenie

Anonimowy pisze...

Opinie krytyków nie muszą być przecież jednakowe ... i co? Wybór przemawiającej do nas teorii też jest przepuszczany przez indywidualne sito. Nie da się w sztuce nic obiektywnie. Emocje, emocje, emocje. A moja racja - najmojszą jest :)
Krytyk

nimfa kurde blaszka pisze...

O jaaa. Tak mądrze ;) się wypociłam i co? I guzik, o wrrr. Wcięło, zżarło i przepadło.
W międzyczasie zdołałam przeczytać poprzedzające mnie komentarze i widzę, że poza Twoją końcówką posta jeszcze ange napisała to co chciałam ja (o znienawidzonym - co autor chciał powiedzieć). Dodam może jedynie, że odbiór każdego słowa w dużej mierze zależy też od naszego samopoczucia. Co innego znaczy np. słowo mieczyk dla kogoś kto jest w romantycznym nastroju, a co innego dla kogoś kto zgrzyta zębami (właśnie postrzeganie tego słowa drastycznie mi się zmieniło, po zniknięciu moich poprzednich słów) ;)))

Słonecznik pisze...

Myślę, że w pewnym stopniu sprowokowałam Cię do tego tematu pisząc, że wiersz przestaje być własnością autora w momencie, kiedy dostaje się w ręce czytelnika i w zasadzie tyle jest wierszy, ilu odbiorców.
Każdy piszący podchodzi do wiersza inaczej. Ale na pewno jest potrzebny ten „impuls”, aby wiersz się narodził. Urszula Kozioł mówi: wiersz to obejrzenie się wstecz.
Podstawą jest potrzeba pisania, ale to nie czyni jeszcze z pisania wiersza.
Poezja jest sztuką wyrafinowanego słowa, to sztuka odkrywania znaczeń, niuansów, to żonglerka ze słowem, obierania go z łusek, ze skorupki. Język jest materiałem dla twórcy, który ma coś ważnego (dla niego) do przekazania (emocje, polemika, nastrój itp.) Jest to pewnego rodzaju ekshibicjonizm.
Czy konieczne jest rozkładanie wiersza na czynniki pierwsze? Stanowczo NIE! On ma wywołać refleksję, prowokować do szukania odpowiedzi na pytania, które drzemały w czytelniku i które on obudził. Ma być zarodkiem. Jeśli po godzinie się go nie pamięta, to znaczy że … trzeba czytać dalej. Istnieją wiersze, które są tak świetnie napisane, że wywołują dreszcze i te się pamięta długo.
Paradoksalne zjawisko, że w tej chwili więcej ludzi pisze wiersze niż je czyta.
To mój głos w dyskusji – może trochę ogólnikowy.
Pozdrawiam serdecznie Aresol

Ela pisze...

Ja ostatnio także sięgam po wiersze. Ostatnio odkryłam tomik poezji niezwykły, pisany przez dziewczynę trochę ode mnie starszą, filologa klasycznego, cięzko chora. Jeden z jej wierszy cytowałam na blogu. Ukazuje niezwykłe spojrzenie na świat. Byłam wzruszona, czytając te wiersze, do tego stopnia, że w pewnym momencie się rozpłakałam.

Co do interpretacji - każda jest indywidualna, kolry czy symbole dla kazdego mają odrębne znaczenie. Nie można powiedzieć, że któraś jest dobra, któraś zła. Postrzegamy inacej pewne rzeczy i to jest piękne. Uczymy się odkrywać. Odkrywać siebie i innych, właśnie poprzez poezję.

katarzynka pisze...

"Zastanawialiście się kiedyś, czy poetą nie jest przypadkiem ten, co tworzy dzieła, lecz ten, co je czyta?"

A owszem, Łukaszu :). To moje słowa. Ale dotyczyły one mojego stereotypu poety, czyli osoby wyszukującej nowych sensów i interpretacji, osoby natchnionej. Jestem poetą, gdy czytając wiersz rozpływam się w obrazach, jakie produkuje mój umysł.
Jednak "prawdziwy" poeta jest autorem niesamowitego zestawu słów ujętych w rytm. I w tym objawia się jego dar i talent.
Ja jestem tylko poetą - odbiornikiem ;).
Np, myślę, że Leśmian bardzo by się zdziwił, gdyby się dowiedział, że zdarzyło mi się wybuchnąć płaczem czytając "[Ciało me, wklęte w korowód istnienia]". Cóż szczypta nad-wrażliwości plus współbrzmienie nastroju z tematem tworzą czasem wielce ekstatyczne nad-interpretacje :).

ange ou sorciere pisze...

więc tak... zamiast na dzieńdobry wypowiem się na dowidzenia ;)
zszokowało mnie miło oczywiście podciągnięcie tego jak piszę do poezji, to szalenie przyjemne rozczarowanie, bo ja po prostu piszę jak czuję i jak myślę. Piszę jak wyżej już powiedziano po to, aby słowa nie uciekły.

A interpretacja... ja akurat uwielbiam analizować. Blog daje tę niesamowitą możliwość obserwowania tego jak ludzie patrzą na moje słowa. Autor drukujący książkę puszcza ją w świat i nie wie jak "zwykły człowiek" ją odbiera. W tym chyba cud blogowego szaleństwa. Możemy się trochę po upajać myślą, że ktoś polubił to jak piszemy...

pozdrawiam Wszystkich :)

PRZEMEK pisze...

Sposób odbierania przez nas jakiegokolwiek dzieła wg Umberto Eco jest uzależniony od kodu którym się posługujemy... Odczytujemy rzeczywistość na podstawie tego co jest wewnątrz

Łukasz pisze...

ropucha - a dlaczego polecanie subskrypcji miałoby być rodzajem perwersji? To przydatny gadżet, bo zamiast wchodzenia na bloga co dwa, trzy dni, od razu wiadomo, że coś zostało napisane.

Co do sensu, Adam, ów poeta, powiedział mi, że jeden z jego wierszy krytyk odczytał jako buddyjski, choć on nigdy z tą filozoficzną religią nie miał do czynienia :-)

P.S. A bardzo fajnie, że wieści o nowym blogu szybko się rozchodzą ;-)

cicho sza - mimo, iż słowa i myśli płyną, to jednak musisz się zastanawiać, nad doborem wyrazów, nad ich kolejnością, nad ich użytecznością w danym wersie - nad konstrukcją po prostu. Nie jest to oczywiście architektura, ale...

Może (to też myśl Adama) wiersze należy pisać tylko wtedy, kiedy nie można logicznie i jasno wyłożyć tego, co tkwi w człowieku. Jeżeli jest inaczej, to można napisać felieton, jakąś książkę lub opowiadanie.

A dlaczego niektórzy chcą zrozumieć autora i pytają, cóż miał on na myśli? Ja zawsze pragnąłem zrozumieć danego człowieka, może odebrać świat tak, jak widzi go on. Zresztą wydaje mi się, że cała sztuka nowoczesna polega na wyczuciu zamysłu autora, gdyż bez tego wydaje się ona mało warta.

margi - do torebki radziłbym Ci bardziej włożyć dyktafon, a nie megafon, bo ten drugi ciężko by było zmieścić ;-)

Tak, z pewnością bez pewnej wrażliwości znaczna większość dzieł nie jest w stanie poruszyć. Jednak z drugiej strony są i takie, które przy dobrych chęciach ze strony odbiorcy rozrzewniają każdego. Liczą się oczywiście pewne czynniki psychologiczne i kulturowe, ale o tym może przy okazji innego posta ;-)

klaudia - jasne, że zmienia. W sumie może należałoby zadać pytanie, czy dwie osoby mogą tak samo odczytać dzieło? Nowe dzieło?

krytyk - kiedyś jednak, w Starożytności chociażby, ale i wcześniej, istniały kanony piękna. To wszystko skończyło się wraz z nadejście zmian w XIX wieku, które świetnie oddaje choćby Futuryzm. Jego manifest jest symptomatyczny.

nimfa - "mieczyk" To takie dwuznaczne ;-p Oczywiście, nastrój jest ważny, ale tak samo jak przeszłe doświadczenia, skojarzenia lub chociażby sytuacja polityczna...

słonecznik - rzeczywiście, Twoje słowa nieco na mnie wpłynęły :-) Zresztą, całkiem nieświadomie, użyłem ich w jednej z odpowiedzi na komentarz. Choć miałbym do tej myśli pewne "ale".

Bardzo mi się spodobało to, co napisałaś o sztuce poezji. Jeżeli w takim razie to sztuka "żonglerki" słowem, to jak długo zastanawiasz się nad tym, w jaki sposób przekazać myśl? Czy chodzi Ci po głowie, które słowa najbardziej mogą poruszyć odbiorcę czy raczej idziesz na żywioł? Moim zdaniem żywioł to bardziej siła niszczycielska, choć wprawny poeta coraz mniej musi dumać nad dobieraniem odpowiednich sformułowań - przychodzą mu one niejako automatycznie, na zasadzie przyzwyczajenia, kunsztu i doświadczenia.

Czyli piszesz, że bardziej liczy się ogólnikowe odczytanie niż rozbieranie na małe cząstki? Być może, tak jak w ujęciu socjologii, całość (społeczeństwo) nie jest prostą sumą części (jednostek) - wykracza ponad nie. Nawarstwianie się słów, zwrotów wprowadza coraz głębiej w świat emocji bądź ogólnego znaczenia. Sprzężenie.

ela - no, ja jeszcze takich emocji nie doświadczyłem. Ciekaw jestem, czy gdybyś nie znała sytuacji życiowej tej dziewczyny, wiersze by Cię tak poruszyły. Jeżeli nie, to mamy odpowiedź, dlaczego w szkole męczą nas pytaniami "co autor miał na myśli?" ;-)

Inaczej i tak samo. Przecież człowiek nie żyje w pustce a w społeczeństwie - będąc jego częścią mamy z nim wiele rzeczy wspólnych. Tak więc gdzieś tutaj kryje się równowaga pomiędzy częścią a całością i wiążący się z nim sposób odczytywania symboli.

katarzynka - tak, Twoje słowa, muszę oddać sprawiedliwość. Dziękuję Ci za tę myśl. Miałem Ci podziękować w poście, ale tak długo go pisałem, że postanowienie to zawieruszyło mi się gdzieś w pamięci :-)

Nad-interpretacje - czy są możliwe? ;-)

sorciere - z pewnością uprawiasz poezję. A to obserwowanie jak ludzie odbierają słowa to prawdziwa przyjemność. Komentarze. To dla nich pisze się bloga, nie oszukujmy się ;-) No, może nie dla samych komentarzy, ale dla ludzi za nimi stojącymi.

przemek - kod jest bardzo ważny, to także i moje zdanie. I kod ów jest wynikiem oddziaływania społecznego oraz indywidualnych doświadczeń.

margi pisze...

O Bosszzzeee, no tak. Jasne że miałam na myśli dyktafon haha :))))tradycyjnie za szybko piszę w stosunku do myśli! już się zobaczyłam z megafonem na głównej ulicy miasta, gdzie wyrażałabym głośno swoje myśli. Masakra :))))))))))))Pozdrawiam :)

margi pisze...

A swoją drogą skąd wiesz jakie ja torebki noszę??? hahahaha

ange ou sorciere pisze...

dziękuje :)
wreszcie słoneczniej widzę

a swoją drogą... czy komentarze nie świadczą również o fakcie, że czasem jednak myślimy i w głowie coś tam jednak pozytywnego się układa... że nie pieprzymy... :?
hihihi

Łukasz pisze...

margi - hmmm, nadal w modzie są strasznie wielkie troby dla kobiet? ;-)

sorciere - hiehie, czytając komentarze na blogach z Onetu z pewnością o tym nie świadczą ;-D

ange ou sorciere pisze...

ne ne ne :) to samozachwyt ;) to MY piszący myślimy skoro ktoś chce nas czytać :)

Ela pisze...

Myślę, że wtedy inaczej bym na te wiersze spojrzała. Byłyby upubloicznieniem uczuć - złości, bezsilności, świadomości tego, że kończy się to, co najważniejsze. Te wiersze są bardzo osobiste, dotykają różnych problemów, z którymi autorka musiała, musi i będzie musiała się zmierzyć.

Co do interpretacji, uważam, że każdy w wierszu może dostrzec coś indywidualnego, jakiś 11 punkt, nawet przy 10 innych identycznych, jak inni.

Klaudia pisze...

Poezja sama sobie jest czymś co można plastycznie, przekształcać. Dla każdego to inna forma. Musiałam zmienić adres: www.original-sin.eblog.pl